Dwa mecze, dwa oblicza, jeden rezultat

DSC_5764 

Nie był to udany weekend dla Żubrów Kraków. Obydwa pojedynki z Wojownikami Oświęcim zakończyły się porażkami kolejno 6-1 i 6-3.

Problemy Żubrów rozpoczęły się jeszcze przed rozegraniem obu spotkań. Kilka podstawowych elementów układanki trenera Wieczorkiewicza wypadło z gry z powodu choroby (m.in. Conrad Surówka i Adam Lubowiecki, który zdążył jednak wykurować się na spotkanie numer dwa), a kilku innych zagrało osłabionych ledwo co przebytym przeziębieniem, bądź niedoleczonymi urazami. Po części wpłynęło to na obraz pierwszego spotkania, ponieważ skład Żubrów, w tym meczu ograniczał się jedynie do dwóch formacji oraz bramkarza. Ten mecz bez wątpienia nie zapisze się w historii krakowskich Żubrów. Drużyna popełniała masę błędów, łapiąc przy tym dużą ilość minut karnych. Do tego gospodarze z Oświęcimia byli wyraźnie szybsi i co więcej potrafili ten atut wykorzystać, narzucając od początku swoje warunki. Zaowocowało to prowadzeniem Wojowników po pierwszej tercji 2-0. Mimo chęci odwrócenia przez Żubry losów spotkania w jego drugiej części, starania spełzły na niczym ponieważ chwilę po rozpoczęciu tej odsłony spotkania po raz kolejny nad bramką Żubrów zaświeciło się czerwone światło oznajmiające strzelenie bramki przez gospodarzy. Ta sytuacja powtórzyła się w drugiej tercji jeszcze trzy razy, i Żubry straciły praktycznie szanse na zwycięstwo w tym dniu. W trzeciej tercji Grzegorz Szostak popisał się jeszcze solowym rajdem w swoim stylu, dzięki któremu krakowianom udało się zmniejszyć rozmiary porażki. Ostateczny wynik to 6:1 dla gospodarzy.

Dzień później na tafli przy ulicy Chemików 4 miał miejsce mecz o zupełnie innym obliczu. Na lodzie rozgorzała prawdziwa bitwa. Twarda, hokejowa walka o każdy krążęk. Jednak wynik z pierwszej połowy spotkania nie mógł zadowalać krakowian. Na tablicy świetlnej przy Żubrach widniało 0, natomiast przy Wojownikach 3. I wtedy znów wyszedł żubrzy charakter. Podopieczni trenera Krzysztofa Wieczorkiewicza podnieśli się z kolan i zaczęli mozolnie gonić wynik. Jako pierwszy do pracy wziął się Adam Lubowiecki i zaliczył trafienie wcześniej mijając desperacko interweniującego bramkarza Wojowników. Później jeszcze dwukrotnie do siatki trafił Grzegorz Szostak i mieliśmy remis w meczu. Niestety później Żubry zaczęły popełniać zbyt dużą ilość fauli co skutkowało, grą w osłabieniu, a ona spowodowała utratę gola na 4:3 dla Wojowników. Jednak krakowianie się nie poddają. Następują zmiany w na formacjach i w nastawieniu- teraz Żubry skupiają się tylko na ofensywie. Jednak na ich drodze staje raz po raz bramkarz Wojowników. Jednak taka gra do przodu to spore ryzyko kontr. I właśnie taka kontra skutkowała utratą piątej bramki przez Żubry Kraków. W kolejnych minutach jeden z krakowian znów powędrował na ławkę kar. Oświęcimianie wykorzystali tę sytuacje i podwyższyli wynik na 6 do 3. Takim rezultatem zakończył się to spotkanie.

Obydwa mecze nie były najlepsze w wykonaniu Żubrów Kraków. Zabrakło dyscypliny taktycznej oraz produkcji w ofensywie. Niestety w wyniku dwóch porażek krakowianie spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Co gorsza, czołówka w postaci Wojowników czy Górali powoli zaczyna odjeżdżać od reszty. Jednak to nie powód do zwieszenia nosa na kwintę i poddania się. Teraz trzeba zresetować głowy i z werwą oraz wolą walki przystąpić do kolejnych pojedynków w ramach MALH. W tej lidze nie ma drużyn nie do pokonania i tego się trzymajmy.